ELTE GPS i Drink Team pewne gry w grupie mistrzowskiej

W najciekawszym spotkaniu Drink Team, mimo, że trzy razy przegrywał z Microtecem zdobył trzy punkty i wraz z ELTE GPS ją pierwszymi zespołami, które na pewno zagrają w grupie mistrzowskiej. O pozostałe dwa miejsca walczą jeszcze eNHa, Team One i Microtec, choć z tego grona zwycięstwo odnotowały tylko Zębatki. Pierwszą wygraną odnieśli Pumasi, a Venatores FC ograli KP Dołęgę. Największym przegranym kolejki byli Spadochroniarze – nie dość, że przegrali oba swe spotkania to jeszcze stracili swojego kapitana. Drink Team i ELTE GPS już na pewno zagrają w grupie mistrzowskiej, a Pumas Kraków i TBR-Groteska w spadkowej.

 

Żarłacze – Pumas Kraków 4:5 (2:2)

(Kopeć, Hańderek, Połubiński, J. Klęk – Stepaniak 3, Ilczuk, Bielski)

Żółta kartka: Kopeć (Żarłacze)

Żarłacze: Dzięgiel – Kopeć, Antoszewski, Hańderek, Wieszeniewski, Sobesto, Panek, Połubiński, J. Klęk

Pumas Kraków: Bielski, Stepaniak, Ilczuk, Żurek, Pyciak, Konopka

Pumasi mimo, że wyśmienicie radzą sobie w Pucharze Ligi to w lidze jeszcze punktów nie wywalczyli. Rozpoczęcie meczu w czterech i bez bramkarza raczej nie napawało optymizmem w kontekście zdobyczy punktowej, a bramka Hańderka w 3 minucie sprawiła, że to Żarłacze mogly nieco uspokoić grę. Pumasi uzupełnili skład i po golach Ilczuka i Stepaniaka objęli prowadzenie w 12 minucie. Połubiński zdołał wyrównać w 18 minucie, ale jeszcze przed gwizdkiem na przerwę gola strzelił Bielski i mógł celebrować narodziny potomka kołyską. W 26 minucie Stepaniak podwyższył na 2:4, ale Pumasi szybko tracili siły, a ataki Żarłaczy nabierały rozpędu. Wreszcie Gospodarzom udało się wyrównać po golach Kopcia i J. Klęka w 38 minucie. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem to na minutę przed końcem rzut wolny egzekwował Stepaniak. Najpierw uderzył na siłę w mur, ale później pięknie oszukał rywali i zapewnił Pumasom pierwsze ligowe zwycięstwo.

 

eNHa – Team One 5:2 (3:1)

(Ciuruś 3, A. Wałszek, Piskorz – Oussouss 2)

Żółta kartka: Oussouss (Team One)

eNHa: P. Gibas – Warszycki, A. Wałaszek, Petkun, Czaja, Wochnik, Ciuruś, Piskorz

Team One: Ferreira – Wolan, Zygmunt, Karpeta, Trzciński

Obie drużyny mierzyły się już w Pucharze Ligi i wówczas lepsza okazała się eNHa. Tutaj początek nalezał do Team One, który objął prowadzenie po golu Oussoussa w 5 minucie. Co więcej kontuzji doznał Czaja i wydawało się, że Goście nie będą mieli problemu z ograniem rywala. Sygnał do ataku dał P. Gibas, który obronił rzut karny egzekwowany przez Oussoussa. Potem błysnął Piskorz, który najpierw sam doprowadził do remisu, a potem wyłożył piłkę Wałaszkowi i było 2:1. Zębatki poszły za ciosem i po golu Ciurusia zrobiło się 3:1. Jeszcze przed przerwą P. Gibas obronił przedłużony rzut karny wykonywany przez Zygmunta. Druga połowa rozpoczęła się od bramki Ciurusia. Team One zamknął rywala w zamku, a eNHa groźnie kontrowała. W 31 minucie Ciuruś huknął z rzutu wolnego i było 5:1. Team One wycofał bramkarza, ale udało Mu się jedynie strzelić jedną bramkę i wywalczyć dwa przedłużone rzuty karne wykonywane przez Karpętę. Oba obronił P. Gibas i eNHa wygrywa z Team One po raz drugi zbliżając się do grupy mistrzowskiej.

 

KP Dołęga – 16 Batalion Powietrznodesantowy 2:0 (2:0)

(Zych, Mariusz Szafraniec)

Żółte kartki: Mateusz Szafraniec (KP Dołęga) oraz Wierdak, Babicz, G. Dutka i Holizna (16 Batalion Powietrznodesantowy)

Czerwone kartki: Holizna (30 minuta, 16 Batalion Powietrznodesantowy – za drugą żółtą) i Babicz (30 minuta, 16 Batalion Powietrznodesantowy – za niesportowe zachowanie)

KP Dołęga: Marcin Szafraniec – Kawiorski, Zych, Mateusz Szafraniec, Mariusz Szafraniec, Mądrzyk, Gofron, Lekki

16 Batalion Powietrznodesantowy: Siembida – Żur, Wlazło, Pietrzak, Wierdak, Babicz, G. Dutka, Zimoń, Rojek, Holizna

Faworytami tego spotkania byli bez wątpienia Goście, ale wyraźnie przespali początek spotkania i rozbudzić musiał Ich Mariusz Szafraniec. Spadochroniarze próbowali szybko wyrównać, ale w 8 minucie kontra KP Dołęgi zakończyła się bramką Zycha i Gosopdarze postanowili postawić autobus na bramce. Co więcej to Mądrzyk w 20 minucie trafił w słupek. Gra stopniowo się zaostrzała, a eskalacja miała miejsce w 30 minucie. Najpierw za drugą żółtą wyleciał Holizna, a po chwili za niesportowe zachowanie czerwień obejrzał Babicz. 16 Batalion Powietrznodesantowy przetrzymał grę w trzech na pięciu. Mimo wielu prób autobus Dołęgi okazał się nie do sforsowania i Gospodarze wygrywają po raz drugi z rzędu.

 

Drink Team – Microtec 4:3 (1:2)

(Paciora 2, K. Cholewicki, P. Cholewicki – J. Kowaliński 2, Paluch)

Drink Team: Szala – Rajek, P. Cholewicki, K. Cholewicki, Lis, Włodarz, Paciora, Skoczek, Żaba

Microtec: Pawlik – Mularczyk, Czepriski, Wojciechowski, Kraj, J. Kowaliński, Paluch, Wandasz

To był bez wątpienia mecz kolejki i nie da się ukryć, że zapowiadał się przepysznie. Microtec wszedł w mecz na pełnej i już w pierwszej minucie wynik otworzył J. Kowaliński. Microtec na tym nie poprzestał i co chwilę stwarzał kolejne sytuacje, ale Szala naprawdę pokazał duże umiejętności i szczęście. Zemściło się to w 17 minucie gdy wyrównał P. Cholewicki, ale jeszcze przed przerwą znów gola strzelił J. Kowaliński. Wyrównał tuż po pauzie Paciora, ale w 24 minucie Microtec prowadził po raz trzeci po golu Palucha. Drink Team po raz trzeci wyrównał – w 30 minucie z rzutu wolnego trafił K. Cholewicki. Akcja meczu miała miejsce w 36 minucie gdy indywidualną akcją popisał się Paciora i Drink Team zapewnił sobie miejsce w grupie mistrzowskiej.

 

16 Batalion Powietrznodesantowy – ELTE GPS 2:5 (1:4)

(Holizna, Sikora – Bodziony 4, Przywara)

Żółta kartka: G. Dutka (16 Batalion Powietrznodesantowy)

16 Batalion Powietrznodesantowy: Siembida – Wierdak, Pietrzak, Sikora, Holizna, G. Dutka

ELTE GPS: Kaszuba – Dobosz, Mizera, Handziak, Bodziony, Przybyłek, Jakubczak, Przywara

16 Batalion Powietrznodesantowy musiał poradzić sobie bez Babicza, ale to właśnie Spadochroniarze objęli prowadzenie po pięknym uderzeniu z powietrza Holizny. Niemniej piękne było wyrównanie, gdy z 15 metrów z rzutu wolnego huknął Bodziony. ELTE od razu odzyskało rezon i objęło prowadzenie w 10 minucie po kolejnym golu Bodzionego. As ELTE GPS nie zwalniał tempa i w 24 minucie było już nawet 1:5. Goście postanowili nie szarżować, lecz trzymać rywala na dystans. W 27 minucie nie upilnowali Holizny i Sikory, ale później obrona funkcjonowała bez zarzutu. Do końca meczu bramki nie padły. ELTE GPS wygrywa po raz 11 z rzędu (wliczając Puchar), a 16 Batalion Powietrznodesantowy traci szanse na grupę mistrzowską.

 

KP Dołęga – Venatores FC 1:3 (1:0)

(Zych – D. Mroczek, Witek, Michnowicz)

Żółta kartka: Mariusz Szafraniec (KP Dołęga)

KP Dołęga: Marcin Szafraniec – Mariusz Szafraniec, Zych, Mądrzyk, Mateusz Szafraniec, Gofron, Kawiorski, Zygiel, Lekki

Venatores FC: Michnowicz – D. Mroczek, S. Mroczek, M. Kopacz, Witek, Broński, Królikowski

KP Dołęga po opromieniona wygraną z 16 Batalionem Powietrznodesantowym wydawała się faworytem w spotkaniu z Venatores FC. Tym bardziej, że wobec niesprawności Zimowskiego w roli bramkarza musiał zadebiutować Michnowicz. I trzeba przyznać, że był to debiut całkiem udany. Obie drużyny stwarzały sobie dogodne sytuacje, ale to właśnie bramkarze byli głównymi aktorami tego starcia. Wynik otworzył w 12 minucie Zych. KP Dołęga najlepszą szansę na wyrównanie miała w 20 minucie gdy Mądrzyk z przedłużonego rzutu karnego trafił w słupek. W 23 minucie był już remis: D. Mroczek wykorzystał podanie od swojego brata. Gospodarze mieli więcej z gry, ale również mieli bardzo rozkalibrowane celowniki. Kontry Venatores były co raz groźniejsze, aż w 40 minucie jedna z nich zakończyła się sfaulowaniem Królikowskiego w polu karnym. Rzut karny na bramkę zamienił Michnowicz. KP Dołęga musiał zaryzykować i jeszcze w ostatnich sekundach ostateczny cios zadał Witek.

 

TBR-Groteska – Hattrick 4:7 (1:5)

(Walicki 2, Sowiński, Kukla – Barański 3, Janowicz 2, Rybski, Walerowski)

TBR-Groteska: Barć – Dworak, Sochacki, Bryndal, Furmanek, Walicki, Owsiany, Piekarski, Sowiński, Biedroń, Kukla

Hattrick: Gajoch – Barański, Mikrut, Makuła, Walerowski, Rybski, Janowicz, Kabot, Gruszczyński

Obie drużyny w sumie desygnowały do gry 20 graczy co zapowiadało, że nie będzie plażowego tempa. Hattrick objął prowadzenie w 4 minucie po golu Barańskiego. W 9 minucie Walerowski wykorzystał błąd rywala i było 0:2, a po chwili podwyższył Rybski. Dopiero wówczas gola udało się strzelić Sowińskiemu, ale Aktorzy zaraz dostali jeszcze dwie sztuki. Druga połowa przez długi okres czasu była tryumfem gry defensywnej. Dopiero w w 34 minucie dwa gole strzelił Walicki i było 3:5. Hattrick odpowiedział golem Janowicza, ale po strzale Kulki w 37 minucie było 4:6. TBR-Groteksce nie pozostało nic innego jak przycisnąć rywala, ale marzenia o punkcie zakończyła bramka Barańskiego.

 

Piątka kolejki: Paweł Gibas (eNHa) – Dawid Michnowicz (Venatores), Andrzej Barański (Hattrick), Bartłomiej Paciora (Drink Team), Mateusz Bodziony (ELTE GPS)

Zawodnik kolejki: Paweł Gibas (eNHa) – nie dość, że obronił setkę strzałów to jeszcze cztery rzuty karne.

Popisowa partia Marcina Kluzy

Tylko dwie drużyny wyraźnie odstają od towarzystwa w Dywizji A i obie mierzyły się w 9 kolejce Dywizji A. Wynik pokazał ogromną przepaść między pierwszą a ostatnią drużyną tabeli. Już tylko DRUG-ony depczą po piętach Czystych Butom – w bezpośrednim starciu AZS Collegium Medicum UJ okazali się bezapelacyjnie lepsi. W pozostałych spotkaniach MK Team wygrał z IGLOMEN&RodzinneRestauracje, a Pawiany z Sparty-Banzai i to właśnie Sparta-Banzai spędzi Święta w strefie spadkowej. W pierwszym ćwierćfinale Pucharu Ligi ELTE GPS srogo zlało MK Team.

 

MK Team – IGLOMEN&RodzinneRestauracje 10:6 (4:2)

(Szubartowski 3, Doniec 3, Kępka 3, Wątek – Pohl 2, Piotr Ochel 2, Piwowarczyk, Ścieszka)

Żółta kartka: Ścieszka (IGLOMEN&RodzinneRestauracje)

MK Team: Jamka – Jurczyk, Kępka, Karaś, Wątek, Doniec, Szubartowski, Goraj, Mstowski

IGLOMEN&RodzinneRestauracje: Palion – W. Kopacz, Pohl, Radomski, Piotr Ochel, Khulla, Stanula, Otrębski, Piwowarczyk, Ścieszka

MK Team dzień wcześniej nie miał nic do powiedzenia w meczu pucharowym z ELTE, ale wnioski zostały wyciągnięte. Spotkanie rozpoczęło się od bramki Piotra Ochela, ale MK Team szybko wyrównał po golu Kępki. W 13 minucie brązowy medalista objął prowadzenie po cudownym lobie Szubartowskiego. Gospodarze poszli za ciosem i w 16 minucie było 4:1. Gra się wyrównała i w 22 minucie było 5:3. Po bramce Wątka w 25 minucie było 6:3. IGLOMEN&RodzinneRestauracje wycofał bramkarza i najpierw skończyło się to golem Dońca. Później gra Gości zaczęła się kleić i gdy w 37 minucie zrobiło się 7:6 to MK Team musiał zacieśnić szeregi obronne. IGLOMEN&RodzinneRestauracje postawił wszystko na jedną kartę i skończyło się to trzema strzałami na pustaka, które pozwoliły Dońcowi i Szubartowskiemu skompletować hattricki, a MK Teamowi wyprzedzić dzisiejszego rywala w tabeli.

 

Czyste Buty – Złote Chłopaki 16:4 (4:2)

(M. Kluza 9, Cebula 2, Sz. Kluza, D. Kluza, D. Łęcki, Gruszecki, Nawrot – Kaczmarski, Liberka, Galant, Górski)

Czyste Buty: Dybała – Sz. Kluza, M. Kluza, D. Kluza, D. Łęcki, Cebula, Gruszecki, Nawrot

Złote Chłopaki: Kaniewski – Gnutek, Kaczmarski, Liberka, Górski, Galant, Urban, Łyduch

Owszem, pierwsza drużyna grała z ostatnią, ale Dywizja A już dawno nie oglądała takiego pogromu. Jeśli Złote Chłopaki miały zamiar przetrzymać rywala to plan się rypnął już po pięciu minutach gdy było 2:0, po bramkach 2/3 braci Kluzów. Bramkę kontaktową strzelił Liberka, ale chwilę później już było 4:1. Tuż przed przerwą bramkę strzelił Galant i Złote Chłopaki mogły z nadzieją wyjść na drugą połowę. Jeszcze w 27 minucie było 6:3, ale później M. Kluza totalnie odpiął wrotki. Tylko w przeciągu tych trzynastu minut strzelił sześć goli i Czyste Buty zdobywają najłatwiejsze trzy punkty w sezonie. Złote Chłopaki nie tylko są w czarnej dupie, ale zaczęły się już w niej nawet urządzać, bo na pięć kolejek przed końcem tracą do bezpiecznego miejsca aż 9 punktów.

 

DRUG-ony – AZS Collegium Medicum UJ 8:0 (5:0)

(Rogóż 5, K. Zaczyk 3)

Żółte kartki: Dębski (DRUG-ony) oraz Poremba (AZS Collegium Medicum UJ)

DRUG-ony: Płatek – Rogóż, Dębski, Kurylak, Ślusarczyk, K. Zaczyk, Świderek

AZS Collegium Medicum UJ: Centkowski, Ginter – Surdacki, Sobolewski, Bogusławski, Kokoszka, Migoń, Poremba, Sieprawski

Było to spotkanie o największym ciężarze gatunkowym, bowiem obie drużyny znajdowały się na podium, ale tylko zwycięzca nie straci kontaktu z Czystymi Butami. Obie drużyny przystępowały do meczu solidnie osłabione, ale ostatecznie okazało się, że Aptekarze mają bardziej wyrównany skład, a brak Banaczyka i Cempy jest naprawdę bardzo dotkliwy. Goście w zasadzie przez cały mecz była tłem dla DRUG-onów. Akademicy zupełnie nie mogli sobie poradzić z Rogóżem i K. Zaczykiem, którzy po prostu robili co tylko chcieli. Inna sprawa, że Goście pozwolili rywalowi na bardzo dużo. Ostatecznie Aptekarze srogo się zrewanżowali Akademikom za porażkę w pierwszej rundzie i zasłużenie rozsiedli się na fotelu wicelidera.

 

Sparta-Banzai – Pawia-ny 3:6 (1:3)

(Grabiec 2, Warszawa – Błachut 2, Ogonek 2, Popielak, Świder)

Sparta-Banzai: M. Mroczek – Kułaga, Warszawa, Gruchała, Grabiec, Kaczmarczyk, Raźny, Konrad

Pawia-ny: Dudzik – Bujas, Paweł Ochel, Popielak, Ciuśniak, Błachut, Ogonek, Świder, Śmietana

Kto by pomyślał, że stawką meczu Mistrz kontra Wicemistrz będzie ucieczka ze strefy spadkowej. Mecz rozpoczęła bramka Świdra w 4 minucie, ale szybko do remisu doprowadził Grabiec. Pawia-ny prowadziły ponownie gdy w 9 minucie rzut karny wykorzystał Błachut. Mistrz w tym okresie był ewidentnie lepszy i w 22 minucie było już 1:4. Spanzai nie poddało się i 34 minucie, po bramkach Grabca i Warszawy Gospodarze złapali kontakt. Pawia-ny przeczekały jednak napór rywala i w końcówce strzeliły Mu jeszcze dwa gole i sprawiły, że Sparta-Banzai spadła na siódme miejsce w tabeli.

 

Piątka kolejki: Tomasz Płatek (DRUG-ony) – Rafał Rogóż (DRUG-ony), Dominik Doniec (MK Team), Marcin Kluza (Czyste Buty), Rafał Błachut (Pawia-ny)

Zawodnik kolejki: Marcin Kluza (Czyste Buty) – odkąd istnieją w NALF dwie klasy rozgrywkowe to jeszcze nikt nie strzelił dziewięciu bramek w meczu Dywizji A.

 

Ćwierćfinał Pucharu Ligi

MK Team – ELTE GPS 4:9 (2:5)

(Karaś 2, Goraj, Szubartowski – Bodziony 3, Piętowski 2, Dobosz, Mizera, Przybyłek, Jakubczak)

MK Team: Guliński – Karaś, Szubartowski, Kępka, Jurczyk, Goraj, Mstowski

ELTE GPS: Kaszuba – Dobosz, Mizera, Handziak, Bodziony, Przybyłek, Piętowski, Jakubczak, Przywara

Niby to MK Team był faworytem spotkania, bowiem ELTE GPS gra w wyższej klasie rozgrywkowej, ale Gospdarze potrzebowali dwóch liściów na otrzeźwienie w postaci bramek Bodzionego i Dobosza by ogarnąć, że nie grają z kelnerami. MK Team ruszył do ataku i po dwóch golach Karasia w 10 minucie zrobił się remis. GPSy nie spanikowały tylko spokojnie przyjęły rywala na własnej połowie i w 18 minucie było 2:5, Drugą połowę rozpoczęła ładna akcja Goraja zwieńczona bramką, a próby Karasia mijały bramkę Kaszuby. Bramka Bodzionego w 24 minucie zabiła widowisko, bo MK Team zaczął grać kompletny chaos i w 36 minuice było już 3:9. Na pożegnanie z Pucharem gola jeszcze strzelił Szubartowski, ale to ELTE GPS jest pierwszym półfinalistą Pucharu Ligi.

eNHa pokazuje charakter, ELTE wygrywa mecz na szczycie!

Dywizja B podzieliła się na dwie podgrupy. Do tej lepszej dołączyli Spadochroniarze, którzy ledwo dowieźli wygraną nad Hattrickiem oraz Team One, który okazał się lepszy od Żarłaczy. Pierwsza przed tą kolejką czwórka mierzyła się ze sobą – Drink Team uległ niepokonanemu ELTE GPS, a eNHa po zażartej walce ograła Microtec. W dolnych rejonach tabeli pierwszą wygraną w sezonie odnieśli gracze Venatores FC, a KP Dołęga po raz pierwszy strzeliła więcej niż dwie bramki w meczu i okazała się lepsza od Pumasów, którzy jako jedyni pozostają bez punktów.

 

Team One – Żarłacze 4:2 (2:0)

(Oussouss, Zabawski, Sobczyk, Zygmunt – Czajczyk, Sobesto)

Żółta kartka: Zygmunt (Team One)

Team One: Markiewicz – Wolan, Karpeta, Sobczyk, Stanowski, Oussouss, Zabawski, Zygmunt

Żarłacze: Dzięgiel – Sobesto, Antoszewski, Kopeć, Jabłoński, Czajczyk, Hańderek, Panek

Obie drużyny notują w lidze przyzwoite passe i mecz zapowiadał co najmniej wyrównanie. Pierwsza połowa była pod dyktando Team One. Gospodarze objęli prowadzenie w 9 minucie gdy Zygmunt zamienił rzut karny na bramkę, a trzy minuty później podwyższył Zabawski. Żarłacze ciężko harowały by nawiązać walkę z rywalem i wytrwałość opłaciła się. Czajczyk w 33 minucie strzelił bramkę kontaktową, a wyrównał dwie minuty później Sobesto. Jednakże Żarłacze po prostu zajechały się tym odrabianiem strat. W 36 minucie Sobczyk przepotężnie uderzył z rzutu wolnego i było 3:2. Ostatni zryw Żarłaczy przyniósł strzał Kopcia w słupek, a wynik meczu ustalił Oussouss, który jak zawsze imponował techniką.

 

Venatores FC – TBR-Groteska 2:1 (0:1)

(Witek 2 – Owsiany)

Venatores FC: Zimowski – Broński, Witek, Michnowicz, M. Kopacz, D. Mroczek, S. Mroczek

TBR-Groteska: Barć – Piekarski, Biedroń, Kukla, Bryndal, Sowiński, Walicki, Furmanek, Sochacki

Takie mecze są bardzo potrzebne. Może było bardzo dużo niedokładności i rwanej gry, ale była walka i emocje do samego końca. Venatores FC rozpoczęło mecz w cieniu rywala, który miał dość dużą przewagę. Z licznych sytuacji bramka padła jedynie po strzale Owsianego, a w pozostałych sytuacjach wyśmienicie bronił Zimowski. Potem rozszalał się Michnowicz, ale nie potrafił pokonać Barcia. Zrobił to dopiero Witek, który wyrównał w 23 minucie. Aktorzy mieli więcej szans bramkowych, ale Zimowski naprawdę pokazywał skila. Gdy wydawało się, że to On będzie najlepszym graczem meczu to w 36 minucie Witek skorzystał z dogrania Kubala i było 2:1. Wynik do końca się nie zmienił i Venatores FC cieszyli się z pierwszej wygranej w sezonie.

 

Pumas Kraków – KP Dołęga 2:5 (1:0)

(Konopka 2 – Mariusz Szafraniec 2, Mateusz Szafraniec, Lekki, Gofron)

Pumas Kraków: Żurek, Leśniak, Konopka, Bielski, Ilczuk, Lewicki, Pyciak

KP Dołęga: Marcin Szafraniec – Mateusz Szafraniec, Lekki, Mariusz Szafraniec, Kawiorski, Mądrzyk, Gofron

Obu drużynom nie brakuje serca, ale pierwsza połowa nie była przesadnie emocjonująca. Dopiero w 11 minucie Konopka skutecznie uderza z rzutu karnego i Pumasi prowadzą 1:0. W 22 minucie wyrównuje Lekki, a w cztery minuty później gola strzela Mariusz Szafraniec. Wówczas Goście zupełnie odpinają wrotki. Mają pierdyliard sytuacji, ale albo nie podają do siebie albo walą w Konopkę lub w słupek. Wydaje się, że to musi się skończyć bramkami Pumasów, ale Mateusz Szafraniec i Gofron strzelają w 35 minucie po golu. Pumasi postanowili zaatakować całą drużyną i najpierw bramkę strzelił Konopka, ale wynik ustalił Mateusz Szafraniec i KP Dołęga wygrywa po raz drugi w sezonie strzelając w jednym meczu tyle samo goli co we wszystkich poprzednich meczach.

 

Microtec – eNHa 3:5 (1:1)

(Kraj, J. Kowaliński, Paluch – Czaja 3, Petkun, K. Górka)

Żółta kartka: Warszycki (eNHa)

Microtec: Ofiarski – Mularczyk, Wandasz, Kraj, B. Kowaliński, J. Kowaliński, Kopiński, Musiał, Paluch

eNHa: P. Gibas – Warszycki, Górka, Czaja, T. Górka, K. Górka

Obie ekipy przystępowały do mecze doskonale zdając sobie sprawę z jego wagi oraz kluczowymi graczami pauzującymi za kartki (Wojciechowski i Ciuruś). Więcej do stracenia miała eNHa, która w przypadku porażki bardzo oddalała się od grupy mistrzowskiej. Obie drużyny preferują grę z kontry, ale ktoś musiał prowadzić grę i zdecydował się na ten ruch bardziej liczny Microtec. Mimo kilku dobrych sytuacji Microtecu, w 12 minucie Czaja wyprowadza kontrę i jest 0:1. Dopiero tuż przed przerwą wyrównuje Paluch, ale jeszcze przed pauzą eNHa prowadzi po raz drugi, po drugim golu Czai. W 25 minucie wyrównuje ładną podcinką Kraj. W 28 minucie J. Kowaliński uderza z rzutu wolnego tak, że już producenci amerykański dronów bojowych złożyli zapytania w sprawie zakupu Jego prawej nogi i było 3:2. Wydawało się, że eNHa się nie podniesie, bo już wtedy oddychała skarpetami. Microtec ruszył dobić rywala i nadział się na kontrę wykończoną przez Petkuna i był remis. Może i remis byłby sprawiedliwy, ale Żółta Łódź Podwodna widziała, że niewiele trzeba by zatopić Zębatki i odpaliła torpedy, które minęły cel (tak jak przedłużone rzuty karne wykonywane przez Mularczyka i J. Kowalińskiego). W końcówce Czaja i K. Górka zadali dwa mordercze ciosy i to Goście wyszli z tej rywalizacji zwycięsko i jeszcze bardziej zwiększyli ścisk w czołówce.

 

ELTE GPS – Drink Team 2:1 (0:1)

(Przybyłek, Bodziony – Rajek)

ELTE GPS: Kaszuba – Dobosz, Bodziony, Przybyłek, Jakubczak, Przywara, Piętowski, Mizera, Handziak

Drink Team: Szala – Rajek, K. Cholewicki, Ordonez, Lis, P. Cholewicki, Paciora, Włodarz

Bezapelacyjnie mecz na szczycie – dwie niepokonane dotychczas ekipy zmierzyły się w starciu o to, kto będzie samodzielnym liderem po ósmej kolejce. Po tym co ELTE GPS odstawiło w pierwszych minutach w kontekście gry obronnej to Gospodarze mogli skakać ze szczęścia, że tylko bomba Rajka wylądowała w sieci. W 12 minucie, gdy wszyscy spodziewali się, że Przybyłek dogra piłkę to ten uderzył z ostrego kąta i był remis. W 21 minucie ELTE GPS już prowadziło, gdy celne podanie Dobosza na gola zamienił Bodziony. Później to Drinki miały więcej sytuacji (choć i Szala musiał się napocić), ale Kaszuba bronił jak natchniony lub Bodziony wybijał za Niego piłkę z linii bramkowej. Wynik do końca spotkania nie uległ zmianie i ELTE GPS jest pierwszym samodzielnym liderem Dywizji A.

 

Hattrick – 16 Batalion Powietrznodesantowy 7:8 (2:8)

(Rybski 3, Barański 2, Gruszczyński 2 – Holizna 3, Babicz 2, G. Dutka 2, Szymczak)

Hattrick: Gajoch – Mikrut, Walerowski, Barański, Rybski, Gruszczyński

16 Batalion Powietrznodesantowy: Siembida – Holizna, Babicz, Szymczak, G. Dutka

Po zeszłotygodniowej, potrójnej klapie Hattrick chciał wrócić na zwycięską ścieżkę, ale Spadochroniarze szybko zaczęli to wybijać rywali z głowy. W 7 minucie było 0:2 po bramkach Szymczaka i Holizny, ale bramkę kontaktową strzelił Gruszczyński. Później w zasadzie obecność Hattricka na boisku ograniczyła się do ćwiczenia wariantów wznawiania gry ze środka boiska. Babicz z Holizną robili co chcieli i w 19 minucie było 1:8. Wydawało się, że mecz skończy się jakimś absurdalnym wynikiem, ale dwukrotny Mistrz Ligi przypomniał sobie, że umie grać w futsal, a 16 Batalion Powietrznodesantowemu zabrakło paliwa (zapewne lotniczego, hue, hue). Jeszcze w 30 minucie było 2:8, ale potem Hattrick zaczął strzelać jak Stallone w Rambo. Gruszczyński, Barański i Rybski w 10 minut strzelili pięć bramek i doprowadzili do stanu 7:8, na 45 sekund przed końcem. Jeszcze w ostatniej akcji piłkę meczową miał na nodze Mikrut, ale strzał minął cel i Goście odetchnęli z ulgą.

 

Zawodnik kolejki: Łukasz Kaszuba (ELTE GPS) – Patryk Babicz (16 Batalion Powietrznodesantowy), Norbert Czaja (eNHa), Mateusz Szafraniec (KP Dołęga), Mirosław Witek (Venatores FC)

Zawodnik kolejki: Norbert Czaja (eNHa) – gdy wydawało się, że eNHa już nie oddycha to wziął i poskładał rywala.

Czyste Buty robią remonty w 180 sekund

Pierwsza kolejka rundy rewanżowej przyniosła jedynie odwetowe zwycięstwo Pawia-nów nad Złotymi Chłopakami, co pozwoliło wydostać się Mistrzowi ze strefy spadkowej. Czyste Buty, mimo, że na trzy minuty przed końcem spotkania z MK Teamem przegrywały 1:3 to ostatecznie wygrały i utrzymały sześciopunktową przewagę, która zmniejszyła się do dwóch drużyn po wygranych DRUG-onów i AZS Collegium Medicum UJ.

 

Czyste Buty – MK Team 4:3 (0:2)

(M. Kluza 3, Gruszecki – Szubartowski, Kępka, Karaś)

Żółta kartka: Sz. Kluza (Czyste Buty) oraz Jurczyk (MK Team)

Czyste Buty: Dybała – D. Łęcki, Sz. Kluza, M. Kluza, Gruszecki, Cebula, Turlej, Zawiliński

MK Team: Guliński – Karaś, Szubartowski, Doniec, Kępka, Jurczyk, Doniec, Wątek, Mstowski

Faworytem do wygranej tego spotkania były Czyste Buty, które mimo, że poważnej kontuzji doznał K. Łęcki to nie spuszczają z tonu i przewodzą ligowej stawce. W pierwszej połowie to MK Team prowadził grę i w końcu, w 9 minucie Szubartowski strzelił M. Kluzą gola. W 20 minucie fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnili defensorzy lidera i podwyższył Kępka. Czystym Butom śpieszyli się z każdą minutą bardziej, aż w 36 bramkę kontaktową strzelił M. Kliza. Minutę później gola zdobył Karaś i było 1:3 na 180 sekund przed końcem meczu. Wówczas na pytanie czy to można jeszcze zjebać gracze MK Teamu pokiwali twierdząco głowami, kazali potrzymać piwo i ściągnęli wszystkich defensywnych graczy z pola. Tego właśnie potrzebowały Czyste Buty. Najpierw dogranie Cebuli wykorzystał Gruszecki, a potem niezmierzone przestrzenie wolnego pola miał M. Kluza i na minutę przed końcem był remis. MK Team zupełnie nie wyciągnął z tego wniosku i bardzo wysoko podszedł do rywala. W efekcie, na 14 sekund przed końcem kontrę Gospodarzy sfinalizował M. Kluza i Czyste Buty uciekły spod topora i zepchnęły MK Team ponownie do strefy spadkowej

.

IGLOMEN&RodzinneRestauracje – DRUG-ony 2:8 (0:4)

(Piotr Ochel, Otrębski – L. Zaczyk 2, Rogóż 2, Kurylak, Ślusarczyk 2, K. Zaczyk)

IGLOMEN&RodzinneRestauracje: Palion – W. Kopacz, Khulla, Pohl, Piotr Ochel, Otrębski, Piwowarczyk, Stanula

DRUG-ony: Dudek – Rogóż, Dębski, Kurylak, Ślusarczyk, K. Zaczyk, Świderek, L. Zaczyk, Skiba

To był zdecydowanie najsłabszy mecz IGLOMEN&RodzinneRestauracje w tej edycji. Aptekarze robili po prostu co chcieli, a efekty tego co chcieli wywoływały u rywala efekty podobne jak po spożyciu kilograma rącznika pospolitego. W 24 minucie było już 0:6 i mieliśmy okazje oglądać cudowne akcje Zaczyków, genialną podcinkę Rogóża i celny strzał Ślusarczyka z rzutu rożnego. Bramka Piotra Ochela nie miała szans odmienić losów meczu, zwłaszcza, że Palion jeszcze dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. W końcówce mieliśmy jeszcze feerię przedłużonych rzutów karnych. Piotr Ochel i Khulla przestrzelili, strzał Rogóża obronił Palion, a wstydzić nie musiał się jedynie Otrębski. DRUG-ony nie tracą kontaktu do lidera, a IGLOMEN&RodzinneRestauracje musi szukać punktów w kolejnych spotkaniach.

 

AZS Collegium Medicum UJ – Sparta-Banzai 10:4 (6:1)

(Cempa 4, Banaczyk 4, Kokoszka, Strug – Sikora, Raźny, Warszawa, Konrad)

Żółte kartki: Cempa (AZS Collegium Medicum UJ) oraz Sikora (Sparta-Banzai)

AZS Collegium Medicum UJ: Strug, Ginter – Surdacki, Cempa, Kokoszka, Poremba, Banaczyk, Robak

Sparta-Banzai: Czernik – Gruchała, Grabiec, Sikora, Raźny, Warszawa, Konrad, Socha

Ok, niby Sparta-Banzai przystępowała do tego meczu po rozegranym 45 minut wcześniej starciu Pucharowym z Venatores FC, ale nic nie usprawiedliwia kryminału, który wicemistrz odjebał na początku spotkania. W 9 minucie było już 4:0, a hattricka na koncie miał Cempa. Gol Raźnego nic zupełnie nie zmienił, bo Banaczyk z Cempą w swoich słownikach nie mają słów: ,,odpuścić”, ,,tego nie da się strzelić” i ,,nie znęcajmy się”. To w połączeniu z faktem gry z wycofanym bramkarzem sprawiło, że w 22 minucie było 7:1. Najlepszy okres gry Gości, między 24. a 30 minutą przyniósł trzy bramki, ale Sparta-Banzai postanowiła zagrać o pełną pulę bardzo wysoko podchodząc pod rywala. Efektem były dwie bramki Banaczyka oraz gol Struga i AZS srogo się rewanżuje za porażkę w pierwszej rundzie i utrzymuje drugą pozycję w tabeli.

 

Złote Chłopaki – Pawia-ny 3:8 (1:4)

(Górski, Mierzejewski, Dudzik – samobójcza – Ciuśniak 4, Bujas 2, Popielak, Ogonek)

Złote Chłopaki: Kaniewski – Górski, Mierzejewski, Łyduch, Dziurdzia, Galant

Pawia-ny: Dudzik – Ciuśniak, Błachut, Śmietana, Ogonek, Bujas, Paweł Ochel, Popielak

To właśnie z drużyną aktualnego Mistrza Złote Chłopaki odniosły pierwsze i jak dotąd jedyne zwycięstwo w Dywizji A. Pawia-ny nie miał zamiaru dopuścić do powtórki i szybko wzięły się za strzelanie goli. W 10 minucie było już 0:2 po golach Bujasa i Ciuśniaka, a potem Pawia-ny przeprowadziły arcygenialną akcję gdy po trzech główkach z rzędu podwyższył Popielak. Po kilku minutach samobója strzelił Dudzik, ale dwie bramki Ciuśniaka sprawiły, że w 25 minucie było 1:5. Złoci wycofali bramkarza, ale nie udało Im się nawet odrobić części straty do rywala. Podopieczni Kaniewskiego strzelili co prawda dwa gole, ale sami stracili trzy i na dobre rozgaszczają się na dnie tabeli. Pawia-ny natomiast opuszczają strefę spadkową.

 

Piątka kolejki: Bartosz Dybała (Czyste Buty) – Jakub Cempa (AZS Collegium Medicum UJ), Marcin Kluza (Czyste Buty), Krzysztof Ciuśniak (Pawia-ny), Wojciech Ślusarczyk (DRUG-ony)

Zawodnik kolejki: Marcin Kluza (Czyste Buty) – w trzy minuty zmienił losy przegranego meczu.

 

Czyste Buty – eNHa 7:2 (1:0)

(Cebula 2, Sz. Kluza 2, Kosek 2, M. Kluza – Warszycki, Wochnik)

Żółta kartka: Ciuruś (eNHa)

Czyste Buty: Dybała – Cebula, Turlej, D. Łęcki, Gruszecki, M. Kluza, Sz. Kluza, Kosek

eNHa: P. Gibas – Warszycki, Górka, Wochnik, Petkun, Ciuruś

eNHa schowała się za podwójną gardą, ale już w 4 minucie dostała gonga od Sz. Kluzy. Reszta pierwszej połowy nie rozpieszczała nadmiarem ofensywnych akcji, ale na drugą dotarł M. Kluza. Najpierw stan meczu wyrównał Wochnik, ale potem M. Kluza zaczął dyrygował kolegami jak orkiestrą i zrobiło się się 4:1. W 29 minucie gola zdobył Warszycki, ale Zębatkom zaczęło brakować sił. Czyste Buty kontrolowały grę i dołożyły trzy trafienia i spokojnie awansowały do ćwierćfinału. eNHę bardziej od porażki boli jednak strata Ciurusia, który nie wystąpi za kartki w kluczowym meczu z Microtecem.

 

Venatores FC – Sparta-Banzai 3:9 (2:7)

(Michnowicz 2, Broński – Socha 3, Warszawa 2, Gruchała, Konrad, Raźny, Kaczmarczyk)

Venatores FC: Zimowski – Michnowicz, Broński, Witek, Kubal, M. Kopacz, D. Mroczek, S. Mroczek

Sparta-Banzai: Czernik – Grabiec, Gruchała, Warszawa, Konrad, Sikora, Socha, Raźny, Kaczmarczyk

Ten mecz nie mógł mieć innej historii. Venatores FC dotarli na mecz w pięcioosobowym składzie i w 8 minucie przegrywali już 0:2 po golach Sochy i Warszawy. Bramkę kontaktową strzelił swoim markowym uderzeniem Michnowicz, ale Sparta-Banzai miała miażdżącą przewagę, choć zacięła się w 17 minucie przy stanie 2:7. Goście zmarnowali wiele wyśmienitych okazji i dopiero w 33 minucie podwyższyli wynik. Ostatecznie Sparta-Banzai bez problemów awansowała do ćwierćfinału, gdzie już czekają Czyste Buty. Co więcej był to pierwszy mecz po poważnej kontuzji Sikory, który powrót na boisko uczcił czterema asystami.

Zębatki bez zasięgu

Największym przegranym siódmej serii spotkań jest ekipa Hatticka, która rozgrywała dwa spotkania i oba przegrała, bardzo oddalając się od grupy mistrzowskiej. W najciekawszym spotkaniu eNHa uległa ELTE GPS, a pierwszą wgraną zaliczyli gracze TBR-Groteska. Ponadto, drugą wygraną z rzędu odnieśli gracze Żarłaczy.

 

Hattrick – Team One 4:7 (3:3)

(Janowicz, Rybski, Makuła, Mikrut – Karpeta 3, Zabawski 2, Oussouss 2)

Hattrick: Gajoch – Janowicz, Barański, Mikrut, Rybski, Kabot, Gruszczyński, Makuła, Walerowski

Team One: Wolan – Oussouss, Trzciński, Zabawski, Karpeta, Zygmunt

Hattrick rozpoczął mecz wyśmienicie – już w 8 minucie było 2:0 po golach Rybskiego i Janowicza. Team One był bardzo niemrawy, ale jak już się obudził to z przytupem, choć trzeba uczciwie przyznać, że była w tym odrobina szczęscia. Tak czy siak, dwa gole Zabawskiego i jeden Oussoussa i było 2:3. Hattrick wyrównał jeszcze przed przerwą, ale po przerwie w słupek huknął Makuła. Mecz był bardzo zacięty, a o Jego losach zdecydowała akcja z 29 minuty, gdy gola strzelił Karpeta. Hattrick błyskawicznie się otworzył mimo, że było jeszcze 10 minut, ale szybko zrobiło się z 3:4 3:7. Mecz zakonczył się bramką Mikruta, ale to Team One przybliża się do prowadzącej czwórki.

 

KP Dołęga – Żarłacze 0:3 (0:2)

(J. Klęk 2, K. Janiszyn)

Żółte kartki: Mariusz Szafraniec i Zygiel (obaj KP Dołęga)

KP Dołęga: Marcin Szafraniec – Zych, Mariusz Szafraniec, Mądrzyk, Mateusz Szafraniec, Gofron, R. Wałaszek, Kawiorski, Zygiel, Lekki

Żarłacze: Dzięgiel – Sobesto, J. Klęk, Wieszeniewski, Hańderek, Panek, K. Janiszyn

Nie był to mecz w którym ilość sytuacji bramkowych byłaby podobny to wielkości inflacji w Wenezueli, bo obu ekipom bardzo zależało by nie tego starcia nie przegrać. Mimo to, Żarłacze objęli prowadzenie już 4 minucie po golu J. Klęka.  Mógł wyrównać Mądrzyk, ale Jego strzał obronił Dzięgiel. Gracze Dołęgi bardzo się starali, ale podwyższył J Klęk w 28 minucie. Szansy na bramkę kontaktową nie wykorzystał Lekki, drugie z rzędu zwycięstwo Żarłaczy przypieczętował K. Janiszyn.

 

Drink Team – Hattrick 6:2 (2:0)

(K. Cholewicki 2, P. Cholewicki 2, Ordonez 2 – Janowicz 2)

Żółta kartka: Janowicz (Hattrick)

Drink Team już od samego początku cofnał się i pozwalał rywalowi wyszumieć się. Hattrick stwarzał co raz lepsze sytuacje bramkowe, ale równocześnie  kontry Drinków również były co raz groźniejsze.Właśnie jedna z Nich skończyła się golem P. Cholewickiego w 12 minucie, a chwilę później wreszcie ligowego gola zdobył Ordonez. Gdy w drugiej połowie P. Cholewicki podwyższył na 3:0 Drinki rozluźniły się, co skończyło się dwoma golami Janowicza i wynikiem 3:2 w 27 minucie.Hattrickowi niewiele brakowało by pokonać Szalę, ale po bramce Ordoneza w 32 minucie łatwiej nie było. Takie podcięcie skrzydeł skończyło się jeszcze dwiema bramkami K. Cholewickiego i kolejną wygraną Drink Teamu.

 

TBR-Groteska – Pumas Kraków 8:5 (3:1)

(Sowiński 3, Kukla 2, Walicki, Bryndal, Biedroń – Marczak 2, Stepaniak 2, Ilczuk)

TBR-Groteska: Barć – Owsiany, Sochacki, Kukla, Walicki, Furmanek, Sowiński, Bryndal, Biedroń

Pumas Kraków: Marczak – Pyciak, Ilczuk, Leśniak, Stepaniak

Pumasi prystępowali do tego meczu bezpośrednio po wiktorii nad Hattrickiem w Pucharze Ligi i wydawało się niemożliwym, by wygrać drugi mecz z rzędu bez bramkarza i zmiany. Wynik otworzył Biedroń, ale ogolony, dla niepoznaki  i grający na bramce Marczak zdecydował się w 4 minucie na strzał z kilometra  i był remis. Aktorzy skoczyli rywalowi do gardla i w 22 minucie było już 4:1 po golach Kukli i Sowińskiego. Wówczas to Pumasi przysąpili do szaleńczego ataku – Stepaniak i Ilczuk strzelili po golu, a w 28 minucie Marczak ponownie strzela gola z własnego pola karnego i jest remis.Pumasi już wówczas oddychali rękawami, ale po kolejnej bramce Sowińskiego udalo Im się doprowadzić do remisu w 33 minucie i rozpoczęli walkę by nie musiec wołać o respirator. By zdobyć punkt zabrakło dwóch minut. Wówczas Aktorzy przełamali opór rywala, strzelili trzy gole i TBR-Groteska cieszyło się z pierwszych punktow w sezonie.

 

eNHa – ELTE GPS 3:5 (0:1)

(Czaja 2, Wałaszek – Dobosz 2, Bodziony 2, Jakubczak)

eNHa: P. Gibas – Piskorz, Warszycki, Czaja, Wałaszek, Petkun, Górka, Ciuruś

ELTE GPS: Kaszuba – Mizera, Dobosz, Bodziony, Przybyłek, Piętowski, Jakubczak, Przywara, Mateja

Zębatki miały ogromną szansę zrównać się z rywalem, ale był jedne warunek. Musieli wygrać. Już w 4 minucie Dobosz otworzył wynik, ale to eNHa miała więcej z gry. Gracze ELTE nie przebierali w środkach i w efekcie w pierwszej połowie mieliśmy dwa przedłużone rzuty karne, ale zarówno strzały A. Wałaszka jak i N. Czai obronił Kaszuba. W drugiej połowie również to eNHa prowadziła grę, ale nic nie mogła zdziałać pod bramką Kaszuby, a kontry ELTE GPS pachniały podwyższeniem prowadzenia. Wszystko zmieniło się w 29 minucie. Najpierw wyrównał Wałaszek, a chwilę później rzut wolny na bramkę zamienił Czaja. Goście siedli na Zębatkach i w 34 minucie Bodziony dwukrotnie pokonał P. Gibasa. Jeszcze w tej samej minucie do remisu doprowadził Czaja i mecz zaczął się od nowa. Zębatkom w końcówce zupełnie zabrakło sił, co skończyło się bramkami Dobosza i Jakubczaka. ELTE GPS wciąż niepokonane.

 

Piątka kolejki: Łukasz Kaszuba (ELTE GPS) – Brahim Oussouss (Team One), Jarosław Klęk (Żarłacze), Paweł Cholewicki (Drink Team), Tomasz Marczak (Pumas Kraków)

Zawodnik kolejki: Brahim Oussouss (Team One) – do tej pory jedynie efektowny, a w meczu z Hattrickiem efektowny i efektywny.

Czyste Buty z sześcioma punktami przewagi

Kolejna wygrana Czystych Butów, tym razem z goniącymi Ich Aptekarzami oznacza, że pierwszą rundę Czyste Buty wygrywają z aż sześcioma punktami nad grupą pościgową składającą się z IGLOMENA, AZS Collegium Medicum UJ oraz DRUG-onów właśnie. Po porażce właśnie z tymi pierwszymi poza pierwszą czwórkę wypadła Sparta-Banzai. Grupę spadkową opuścił MK Team, a ogromną niespodzianką jest fakt, że Ich mejsce w niej zajął aktualny Mistrz czyli Pawia-ny. W kolejnych meczach Pucharu Ligi IGLOMEN&RodzinneRestauracje ograły Microtec, a Hattrick niespodziewanie uległ Pumas Kraków.

 

IGLOMEN&RodzinneRestauracje – Sparta-Banzai 6:2 (2:2)

(Otrębski 2, Piwowarczyk 2, Piotr Ochel 2 – K. Klęk, Gruchała)

Żółta kartka: Mateusz Raźny (Sparta-Banzai)

IGLOMEN&RodzinneRestauracje: Palion – W. Kopacz, Otrębski, Ścieszka, Khulla, Wirtel, Piwowarczyk, Stanula, Piotr Ochel, Pohl

Sparta-Banzai: M. Mroczek – Mateusz Raźny, Gruchała, Ziętara, K. Klęk, Konrad

IGLOMEN&RodzinneRestauracje jest na krzywej wznoszącej i po awansie do ćwierćfinału Pucharu Ligi wywalczonym dzień wcześniej, siłą rozpędu zaatakował Spartę-Banzai i w 6 minucie prowadził 2:0 po golach Piotra Ochela i Piwowarczyka. Po tych dwoch ciosach Sparta-Banzai w końcu doszła do siebie. Najpierw gola strzelił rekonwalescent Gruchała, a potem K. Klęk i mieliśmy remis. IGLOMEN&RodzinneRestauracje prowadził ponownie w 24 minucie po drugim trafiniu Piotra Ochela. Goście mieli co najmniej kilka szans na wyrównanie, ale albo znakomicie bronił Palion lub walili po słupkach. Jedna z kontr rywala zakończyła się bramką Otrębskiego w 35 minucie i było po zawodach. Sparta-Banzai zupełnie odpuściła dalszą walkę i straciła jeszcze dwie bramki, które sprawiają, że wicemistrz spadł w tabeli o dwa miejsca.

 

MK Team – Złote Chłopaki 5:1 (1:1)

(Szubartowski 2, Kępka 2, Karaś – Mierzejewski)

Żółta kartka: Kaczmarski (Złote Chłopaki)

MK Team: Guliński – Karaś, Szubartowski, Kępka, Wątek, Jurczyk, Mstowski, Wertepny, Goraj

Złote Chłopaki:Kaniewski – Gnutek, Mierzejewski, Machaj, Kaczmarski, Łyduch, Dziurdzia, Górski, Liberka

Derby strefy spadkowej rozgrywane były pod dyktando MK Teamu, ale Gospodarze długo nie mogli nic zdziałać pod bramką Kaniewskiego. Dopiero w 14 minucie wynik otworzył Kępka, ale błyskawiczną kontrę wykończył Mierzejewski i był remis. MK Team prowadzeie objął ponownie na początku drugiej polowy – w 22 minucie gola strzelił Szubartowski, ale Złote Chłopaki miały kilka szansa na wyrówanie. Gdy w 32 minucie Karaś strzelił na 3:1 to Złotym odeszła ochota do walki. Rozkojarzenie i proste błędy kosztowały Gości jeszcze dwa gole i pierwszą rundę kończą na dnie ligowej tabeli, z 6 punktami straty do bezpiecznego miejsca.

 

AZS Collegium Medicum UJ – Pawia-ny 8:3 (4:1)

(Cempa 5, Banaczyk 2, Sobolewski – Bujas, Ciuśniak, Świder)

AZS Collegium Medicum UJ:Strug, Ginter – Sobolewski, Cempa, Bogusławski, Sierny, Kokoszka, Poremba, Banaczyk

Tydzień temu, w Pucharze Ligi to Pawia-ny ograły Akademików i fakt ten kazał upatrywać faworyta w drużynie aktualnego Mistrza Nowej Huty. Ale drużyna Gospodarzy to drużyna studentów, więc po klęsce w pierwszym terminie z Pawiana-nami, do drugiego przygotwali się już całkiem dobrze. Mecz co rozpoczął się od bramki Ciuśniaka, ale błyskawicznie wyrównał Cempa. Później Pawia-ny grały tak jak się zastanawiały co można odjebać we własnym polu karnym i nie stracić gola. Pierwszych czterdziestu sytuacji Akadmicy nie wykorzystali, ale to co późnej robili Banaczyk z Cempą wyraźnie łamało konwencję genewską w rozdziale na temat traktowania jeńców wojennych. Niestety drużyna Mistrza również zrobiła dużo, by Akademicy mieli często hektar wolnego pola, a gra bez nominalnego bramkarza nie jest żadnym wytłumaczeniem. Wysokie zwycięstwo Gospodarzy ma swoje, bardzo ciekawe konsekwencje. Dzięku małej tablece, AZS Collegium Medicum UJ kończy pierwsza rundę rozgrywek na drugim miescu w tabeli, a Mistrz znalazł się w strefie spadkowej.

 

Czyste Buty – DRUG-ony 2:1 (1:0)

(M. Kluza, Turlej – Rogóż)

Czyste Buty: Dybała – Cebula, M. Kluza, Sz. Kluza, D. Kluza, Turlej, D. Łęcki, Zawiliński

DRUG-ony: Płatek – Rogóż, Skiba, Dębski, Kurylak, Ślusarczyk, Świderek, K. Zaczyk, L. Zaczyk

Goście upatrywali swojej szansy w tym, że w spotkaniu nie zagrał K. Łecki, ale co z tego jak miał ośmiu świetnych zmienników. A przede wszystkim Dybałę na bramce, który bronił jak natchniony. W 14 minucie Turlej wypuścił M. Kluzę przy linii bramkowej, a as Butów huknął w okienko i było 1:0. Czyste Buty miały kilka sytuacji, by podwyższyć, ale bardzo dobrze bronił Płatek. Skapitulował po raz drugi w 27 minucie, gdy bardzo mocnm strzałem popisał się Turlej. Aptekarze z frontalnym atakiem czekali do samego końca. W 39 minucie Rogóż z rzutu wolnego celował idealnie w środek muru, ale ten się rozstąpił i było 2:1. Jeszcze w ostatnie minucie znakomite okazje mieli Kurylak i Ślusarczyk, ale zabrakło precyzji. Tym samym Czyste Buty wygrał mecz o sześć punktów i odstawili resztę stawki właśnie na sześć oczek.

 

Piątka kolejki: Barosz Dybała (Czyste Buty) – Marcin Kluza (Czyste Buty), Jakub Cempa (AZS Collegium Medicum UJ), Mateusz Kępka (MK Team), Maciej Piwowarczyk (IGLOMEN&RodzinneRestauracje)

Zawodnik kolejki: Jakub Cempa (AZS Collegium Medicum UJ) – Jego obecność na boisku dawała efekty takie jak wrzucenie  granatu odłamkowego w tłum zgromadzony pod sceną

 

Mecze 1/8 finału Pucharu Ligi

IGLOMEN&RodzinneRestauracje – Microtec 6:3 (2:0)

(Piwowarczyk 2, Piotr Ochel 2, Otrębski , Stanula – Paluch 2, Khulla – samobójcza)

Żółta kartka: Wojciechowski (Microtec)

Czerwona kartka: Wojciechowski (Microtec, 24. minuta – za drugą zółtą)

IGLOMEN&RodzinneRestauracje: W. Kopacz – Piwowarczyk, Piotr Ochel, Whulla, Otrębski, Wirtel, Stanula

Microtec: Pawlik – Mularczyk, Wandasz, Kraj, Musiał, Paluch, Kopiński, J. Kowaliński, Wojciechowski

IGLOMEN&RodzinneRestauracje było druzyną lepszą już od samego początku i udało się Im otworzyć już w 4 minucie po strzale Piwoarczyka. Jeszcze przed przerwą podwyższył Piotr Ochel. W 24 minucie drugą żółtą kartkę obejrzał Wojciechowski, a Obrońca tytułu błyskawicznie wykorzystał grę w przewadzę i było 3:0. Ku zaskoczeniu rywali Microtec wrócił do gry. Najpierw Khulla nieszczęśliwie przeciął strzał rywala, potem dwukrotnie trafł Paluch i w 28 minucie było 3:3. IGLOMEN&RodzinneRestauracje nie dopuścił do pożaru w burdelu i w 32 minucie prowadził dwiema bramkami. Microtecowi drugi zryw już się nie udał, a awans do ćwierćfinału przypieczętował Piwowarczyk.

 

Hattrick – Pumas Kraków 4:8 (1:4)

(Janowicz 2, Barański, Makuła – Stepaniak 3, Pyciak 2, Illczuk 2, Marczak)

Hattrick: Gajoch – Mikrut, Walerowski, Baranski, Makuła, Gruszczyński, Rybski, Kabot, Janowicz

Pumas Kraków: Marczak, Leśniak, Pyciak, Ilczuk, Stepaniak

Niby Hattrick przystępował do meczu od razu po starciu ligowym z Drink Teamem, ale Pumasi grali w pięciu i to jeszcze bez nominalngo bramkarza. Widmo ciężkiego oklepu zawisło w powietrzu, ale nikt chyba się nie spodziewał kto ten oklep wyłapie. Hattrick już pierwszych minut testował różne warianty krycia na radar i po dwóch bramkach Pyciaka i jednej Stepaniaka w 8 minucie było 0:3. Hattrick zdołał w końcu strzelić gola – w 15 minucie bardzo ładną akcję wykonczył Barański. Pumas natomiast nie bawili się w rzadne korokowe akcje – mieli piłkę na połowie rywala to lali i patrzyli czy równo puchnie. W efekcie w 32 minucie było 1:6, Hattrick wycofał wówczas bramkarza i owszem, w ciągu ostatnich ośmiu minut oglądaliśmy pięć bramek, ale tylko trzy dla Hattricka. W efekcie finalista poprzedniej edycji żegna się z rozgrywkami już w 1/8 finału.

MK Team najlepszy w psuciu urodzin!

eNHa została założona w kwietniu 2009 i w tym roku przypadło dziesięciolecie istnienia Zębatek. Jubileusz został uczczony turniejem, który odbył się 31 marca. Z różnych względów na które złożyło się choćby to, że w niedzielę rano częściej leczy się kaca niż gra w piłkę oraz faktem rozpoczęcia rozgrywek ligowych na dużych boiskach, do turnieju przystąpiło sześć ekip. Zostały one podzielona na dwie grupy z których zwycięzca awansował do półfinału, a pozostałe drużyny do ćwierćfinałów.

Rozgrywki grupowe rozpoczęły się od starcia eNHy z Żarłaczami, która nie potrafiła dwukrotnie utrzymać prowadzenia i ostatecznie zremisowała z najstarszym zespołem futsalowym Polski 2:2. Chwilę później eNHa uległa MK Teamowi 2:6, a rozpędzony Doniec i spółka puknęli również Zarłaczy w stosunku 4:1 i byli w półfinale. W drugiej grupie Drink Team pokonał pewnie Dinamo (jedną drużynę niegrającą w NALF) 4:0. Dinamu przyszło w drugim meczu zmierzyć się z ekipą eNHa Stars, która była złożona z przyjaciół oraz byłych zawodników eNHy. Faworyzowana do wygrania całego turnieju eNHa Stars ograła rywala aż 9:0. W starciu o półfinał obejrzeliśmy najbardziej zacięte spotkanie w turnieju. W spotkaniu Drink Team – eNHa Stars jedynego gola strzelił Ordonez i to Drinki były w ćwiercfinale.

W ćwierćfinałach mieliśmy prawdziwe dreszczowce. W meczu Żarłaczy z Dinamem to Dinamo dwukrotnie obejmowało prowadzenie, ale Żarłacze dwukrotnie doprowadzali do wyrównania. Dopiero na 24 sekundy przed końcem spotkania szale zwycięstwa na korzyść Gości przesądził Popov. Jeszcze ciekawiej było w drugim ćwierćfinale. eNHa na skutek kontuzji, do meczu z eNHa Stars przystąpiła gołą piątką i zapowiadał się bolesny oklep, zwłaszcza gdy Ziółko otworzył wynik meczu. Jednakże na cztery minuty przed końcem po dwóch bramkach Wałaszka zrobiło się 2:1. Wyrównał Krzysztof, a zwycięską bramkę zdobył plecami rywala Warszycki na dziewięć sekund przed końcem spotkania.

W półfinałach nie było zbyt wielu emocji. MK Team boleśnie sprał po raz drugi eNHę, a Drink Team po raz drugi załadował Dinamu cztery gole, ale Nematukaiev został pierwszym zawodnikiem, który pokonał Szalę. Mecze o poszczególne pozycje nie miały historii i zakończyły się wysokimi wygranymi. Piąte miejsce zajęła eNHa Stars, które musiało się pocieszyć tytułem króla strzelców dla Ziółki – autorowi dziewięciu trafień (choć pięciu w tym właśnie meczu). Trzecie miejsce zajęła drużyna solenizanta, która pokonała Dinamo 8:3, a Turniej wygrała ekipa MK Teamu, która zaskakująco wysoko ograła Drink Team. Najlepszym bramkarzem turnieju zostały wybrany Paweł Gibas z eNHy, a MVP turnieju Mateusz Kępka z MK Teamu.

Grupa A

eNHa – Żarłacze 2:2

(Petkun, Wałaszek – Wróblewski, Gajewski)

eNHa MK Team 2:6

(Wałaszek, Ciuruś – Nawrot 3, Kępka, Karaś, Szubartowski)

Żarłacze – MK Team 1:4

(Wróblewski – Kępka 2, Szubartowski, Jurczyk)

Tabela:

  1. MK Team 2 2          0          0          10-3     6
  2. Żarłacze 2 0          1          1          3-6       1
  3. eNHa 2 0          1          1          4-8       1

Grupa B

Dinamo – Drink Team 0:4

(Paciora, P. Cholewicki, Skoczek, Żaba)

Dinamo – eNHa Stars 0:9

(Ziółko 3, Ciuśniak 2, Krzysztof, Grabiec, Rogóż, Babicz)

Drink Team – eNHa Stars 1:0

(Ordonez)

Tabela

  1. Drink Team 2 2          0          0          5-0       6
  2. eNHa Stars 2 1          0          1          9-1       3
  3. Dinamo 2 0          0          2          0-13     0

 

Ćwierćfinały

Żarłacze – Dinamo 2:3

(Sobesto, Kopeć – Gabrielsyan, Wójtowicz, Popov)

eNHa Stars – eNHa 2:3

(Krzysztof, Ziółko – Wałaszek 2, Warszycki)

O 5. Miejsce

eNHa Stars – Żarłacze 8:4

(Ziółko 5, Ciusniak 2, Babicz – Paluch 3. Sobesto)

Półfinały

Drink Team – Dinamo 4:1

(Paciora 2, P. Cholewicki, Ordonez – Nematukaiev)

eNHa – MK Team 1:7

(Wałaszek – Kępka 4, Goraj 2, Makuła)

O 3. Miejsce

eNHa – Dinamo 8:3

(Ciuruś 3, Wałaszek 2, Warszycki 2, Petkun – Wójtowicz 2, Gabrielsyan)

Finał

Drink Team – MK Team 5:1

(Skoczek – Goraj 2, Szubartowski, Karaś, Nawrot)

 

Końcowa klasyfikacja:

  1. MK Team 4 4          0          0          22-5                 12
  2. Drink Team 4 3          0          1          10-6                 9
  3. eNHa 5 2          1          2          16-20               7
  4. Dinamo 5 1          0          4          7-27                 3
  5. eNHa Stars 4 2          0          2          18-8                 6
  6. Żarłacze 4 0          1          3          9-17                 1

 

Strzelcy:

9 goli – Ziółko (eNHa Stars)

6 goli – Ciuruś (eNHa), Kępka (MK Team)

5 goli – Wałaszek (eNHa)

4 gole – Goraj i Nawrot (obaj MK Team), Ciuśniak (eNHa Stars)

3 gole – Warszycki (eNHa), Szubartowski (MK Team), Paciora (Drink Team), Wójtowicz (Dinamo), Paluch (Żarłacze)

 

MK Team: Tadeusz Jamka – Dominik Doniec, Maciej Szubartowski, Mateusz Kępka, Marcin Jurczyk, Karol Goraj, Karol Goraj, Mariusz Nawrot, Radosław Makuła

Drink Team: Krzyszof Szala – Bartłomiej Paciora, Marcin Włodarz, Paweł Cholewicki, Przemysław Skoczek, Jesus Ordonez, Adam Żaba

eNHa: Paweł Gibas – Dawid Warszycki, Rafał Ciuruś, Szymon Ludwig, Arkadiusz Wałaszek, Mykoła Petkun, Michał Petlic

Dinamo: Tomasz Płatek – Adrian Baran, Patryk Bęben, Zorik Gabrielsyan, Sylwester Wójtowicz, Eskender Nematukaiev, Oleksander Popov

eNHa Stars: Michał Bułka – Tomasz Krzysztof, Krzysztof Ciuśniak, Dawid Michnowicz, Łukasz Augustyn, Krzysztof Grabiec, Rafał Rogóż, Babicz, Ziółko

Żarłacze: Maciej Dzięgiel – Wojciech Połubiński, Waldemar Panek, Artur Sobesto, Mariusz Wieszeniewski, Piotr Paluch, Przemysław Wróblewski, Norbert Kopeć, Przemysław Gajewski, Marcin Antoszewski

Sankcje dyscyplinarne

Karol Czaja (DRUG-ony) – za niesportowe zachowanie po otrzymaniu czerwonej kartki dyskwalifikacja na 8 spotkań (i to tylko ze względu na postawę Kapitana drużyny). Recydywa będzie skutkować bezterminową dyskwalifikacją.

 

ELTE GPS wygrywa mecz na szczycie

Już tylko ELTE GPS oraz Drink Team mogą się pochwalić kompletem punktów w lidze. Ci pierwszy w hitowym spotkaniu ograli Microtec, a drugi rozmontowali Venatores FC. Dziewięciomeczową serię zwycięstw zakończyła eNHa, którą ograł Hattrick. Kontaktu z czołówką nie traci Team One, który ograł KP Dołęga oraz 16 Batalion Powietrznodesantowy, który był lepszy od Pumasów. Pierwsze punkty zdobyły Żarłacze, które wysoko pokonały TBR-Groteska.

 

Team One – KP Dołęga 6:1 (2:1)

(Zygmunt 2, Oussouss 2, Sobczyk, Zabawski – Gofron)

Team One: Ferreira – Trzciński, Karpeta, Zabawski, Sobczyk, Markiewicz, Oussouss, Zygmunt

KP Dołęga: Marcin Szafraniec – Mariusz Szafraniec, Mądrzyk, Gofron, Lekki, Wesołowski, Janeczek, Mateusz Szafraniec, Kawiorski, Zygiel

Początek spotkania należał do Dołęgi, ale dobrych sytuacji nie wykorzystali Mateusz Szafraniec i Mądrzyk. Zemściło się to w 7 minucie gdy wynik otworzył Zygmunt. Goście nie zrezygnowali i w 11 minucie do remisu doprowadził Gofron. Jednakże, jeszcze przed przerwą drugiego gola strzelił Zygmunt. Sytuacji Gości mocno się skomplikowała gdy w 28 minucie rzut wolny na bramkę zamienił Sobczyk. Dołęga nie miała nic do stracenia, ale nieskuteczność dolega Gościom jak Kwaśniewskiemu choroba filipińska. Takiego problemu nie mają gracze Team One i w końcówce dokładają jeszcze trzy gole, dopisując do swego konta kolejne trzy punkty.

 

Venatores FC – Drink Team 2:14 (1:7)

(Kubal 2 – Żaba 6, P. Cholewicki 3, Paciora 2, Skoczek, K. Cholewicki, Włodarz)

Venatores FC: Zimowski – Kubal, Michnowicz, M. Kopacz, D. Mroczek, S. Mroczek, Witek, Broński

Drink Team: Szala – Włodarz, K. Cholewicki, P. Cholewicki, Żaba, Ordonez, Lis, Paciora, Skoczek

Niestety Venatores FC w ogóle nie dojechali na mecz, który od pierwszych minut mecz był klasycznym starciem gołej dupy z batem. Batem, którego awatarem był Żaba, strzelającym tak że znalazłby angaż w każdej muzułmańskiej organizacji paramilitarnej – mocno, celnie i do bezbronnego przeciwnika.  Już w 14 minucie było 0:5, a bramka Kubala jedynie zdenerwowała Drinków. Venatores zdecydowanie za wysoko podeszli pod rywala i skończyło się masakrą. Hattricka skompletował P. Cholewicki, a Ordonez stwierdził, że bramki to umie strzelać każdy i zaliczył sześć asyst. Drinki wygrywają po raz szósty, a wpierdolometr po raz kolejny daje odczyt poza skalą.

 

Żarłacze – TBR-Groteska 11:2 (2:2)

(D. Janiszyn 9, Panek, Wróblewski – Bryndal, Walicki)

Żarłacze: Dzięgiel – Połubiński, Hańderek, Sobesto, Kopeć, D. Janiszyn, K. Janiszyn, Wróblewski, Panek, Antoszewski

TBR-Groteska: Barć – Kukla, Biedroń, Piekarski, Furmanek, Bryndal, Sowiński, Walicki

Obie drużyny nie miały jeszcze punktów na koncie ligowym i mecz był znakomitą okazją by skończyć z przegrywaniem. W rzeczywistości mecz to był indywidualny popis D. Janiszyna. Już w pierwszej połowie rządził na parkiecie, ale bramki strzelił tylko dwie i w 19 minucie było 2:0. TBR-Groteska wyszła z kryzysu i jeszcze przed przerwą wyrównali Bryndal i po bardzo ładnym uderzeniu Walicki. Druga połowa rozpoczęła się od skompletowania hattricka przez D. Janiszyna, a potem najstarszy na boisku (i w lidze) Panek tak powkręcał rywali w parkiet przy indywidualnej akcji, że Goście musieli wysłać delegacje do Leroy-Merlin po śrubokręty. Tutaj granie się zakończyło, a rozpoczął się indywidualny występ D. Janiszyna, który trafiał do sieci bez względu na to skąd i jak strzelał. Skończyło się dziewięciu bramkach D. Janiszyna i dziewęciobramkowym zwycięstwie Gospodarzy.

 

ELTE GPS – Microtec 5:4 (2:1)

(Dobosz 3, Mateja, Piętowski – Mularczyk, Paluch, J. Kowaliński, Kraj)

Żółta kartka: J. Ofiarski (Microtec)

ELTE GPS: Kaszuba – Dobosz, Mateja, Bodziony, Przybyłek, Piętowski, Mizera

Microtec: J. Ofiarski, Pawlik – Mularczyk, Paluch, J. Kowaliński, B. Kowaliński, Kraj, Musiał, Czepirski, Wojciechowski

Mało kto siadł na Microtecu wysokim presingiem i nie musi mówić o tym z wyrazem zawstydzenia na twarzy myśląc o tym jak to się skończyło. ELTE GPS albo o tym nie wiedziało, albo miało na to wyjebane, bo właśnie dzięki takiej grze w 8 minucie prowadzili 2:0. Microtec uspokoił grę, a w 12 minucie bramkę kontaktową strzelił Kraj. ELTE GPS znalazł sposób na rywala dopiero w 21 minucie gdy Mateja podwyższył, ale błyskawicznie odpowiedział Paluch. Potem dwie bliźniacze akcje przeprowadzili Dobosz z Bodzionym i zrobiło się 5:2. Microtec nie poddał się i ruszył w pasjonujący pościg. W 36 minucie B. Kowaliński pokonał Kaszubę, a tuż przed końcem dokonał tego również Mularczyk, ale rywala nie udało się jednak dogonić. W trzecim starciu ELTE GPS i Microtecu po raz trzeci górą Pomarańczowi.

 

Hattrick – eNHa 8:5 (4:1)

(Barański 2, Mikrut 2, Gruszczyński, Makuła, Kabot, Rybski – N. Czaja 2, Wochnik 2, Ciuruś)

Żółte kartki: Barański (Hattrick) oraz Wochnik (eNHa)

Hattrick: Gajoch – Mikrut, Walerowski, Rybski, Barański, Makuła, Gruszczyński, Kabot

eNHa: P. Gibas – Warszycki, Wochnik, Górka, Ludwig, A. Wałaszek, N. Czaja, Ciuruś

Hattrick nie mógł sobie pozwolić na przegraną jeśli chciał ciągle liczyć się w walce o pierwszą czwórkę. Już w 2 minucie wynik otworzył N. Czaja, ale błyskawicznie wyrównał Mikrut. eNHa totalnie zapomniała jak wygląda bronienie i po golach Barańskiego i Rybskiego zrobiło się 4:1. Zębatki z furią rzuciły się na rywala i po golach Ciurusia i Wochnika zrobiło się 4:3. Hattrick w 35 minucie znów prowadził dwoma golami, a Zębatki zerwały się do ostatniego ataku. Wochnik i N. Czaja potrzebowali jedynie minuty by było 6:5. Remis wisiał w powietrzu, ale w 38 minucie genialnie uderzył Gruszczyński i było po zawodach. eNHa wycofała bramkarza, ale skończyło się to jedynie golem Makuły.

 

Pumas Kraków – 16 Batalion Powietrznodesantowy 1:6 (0:2)

(Bielski – A. Dutka 2, G. Dutka, Wierdak, Żur, Holizna)

Żółta kartka: D. Nowak (Pumas Kraków)

Pumas Kraków: Marczak, Pyciak, Żurek, Leśniak, Ilczuk, Bielski, D. Nowak

16 Batalion Powietrznodesantowy: Siembida – A. Dutka, G. Dutka, Szymczak, Wierdak, Pietrzak, Holizna, Żur

Obie drużyny już się mierzyły w tym sezonie – w rundzie wstępnej Pucharu Ligi Spadochoniarze musieli uznać wyższość Pomarańczowych i marzyli o rewanżu. Mecz był bardzo wyrównany i widać było, że najprawdopodobniej strzelcy pierwszej bramki wygrają mecz. Ta sztuka udała się Wierdakowi w 13 minucie, a chwilę później podwyższył Żur. Pumasi robili co tylko mogli i w 24 minucie bramkę kontaktową strzelił Bielski, ale niemal od razu odpowiedział G. Dutka. Pumasi mieli co raz więcej szans, a w 36 minucie strzał D. Nowaka z przedłużonego rzutu karnego obronił Siembida. To dobiło Gospodarzy, którzy stracili jeszcze trzy gole i w rozgrywkach ligowych dalej czekają na pierwszą wygraną.

 

Piątka kolejki: Wojciech Siembida (16 Batalion Powietrznodesantowy) – Dariusz Janiszyn (Żarłacze), Adam Żaba (Drink Team), Mateusz Bodziony (ELTE GPS), Janusz Rybski (Hattrick)

Zawodnik kolejki: Dariusz Janiszyn (Żarłacze) – wg zapisów znalezionych w pustym słoiku po ogórkach kiszonych wynika, że był czczony już w starożytnym Rzymie jako Grande Napierdalatore.

DRUG-ony nie wykorzystały szansy

Czyste Buty zdobyły kolejne trzy punkty, ale mimo, że to dopiero szósta kolejka to te trzy punkty mogą mieć kolosalne znaczenie w końcowym rozrachunku, bo była to wygrana nad arcygroźną Spartą-Banzai. Co więcej, swój mecz przegrały DRUG-ony, którem tracą trzy punkty do lidera. Ich pogromcą wygrana nie wystarczyła by wygrzebać się ze strefy spadkowej. W pozostałych meczach pierwszy dwucyfrowy łomot w historii zaliczyły Pawia-ny, a seria porażek Złotych Chłopaków wydłużyła się do pięciu. DRUG-ony i Pawia-ny powetowały sobie niepowodzenia w lidze awansami do ćwierćfinału Pucharu Ligi.

 

Pawia-ny – IGLOMEN&RodzinneRestauracje 1:11 (1:3)

(Ciuśniak – Piotr Ochel 3, Piowarczyk 3, Radomski 2, Ścieszka 2, Khulla)

Pawia-ny: Dudzik – Bujas, Ogonek, Świder, Paweł Ochel, Popielak, Ciuśniak

IGLOMEN&RodzinneRestauracje: W. Kopacz – Radomski, Ścieszka, Khulla, Piwowarczyk, Piotr Ochel, Otrębski, Stanula

Starcie drużyn, które wygrywały dwie poprzednie edycje zapowiadała się przepysznie, ale ostatecznie Pawia-ny były jedynie tłem dla Gości. W piątej minucie było 0:2, ale trzeba przyznać, że strzałów Piotra Ochela i Piwowarczyka nie obroniłoby nawet trzech bramkarzy na raz. W 7 minucie kontaktową bramkę strzelił Ciuśniak, ale szybko odpowiedział Piwowarczyk. Jeszcze przed przerwą Dudzik obronił rzut karny egzekwowany przez Ścieszkę, ale w drugiej połowie Mistrz nie miał żadnych powodów do radości. Po pierwsze w 29 minucie Piotr Ochel nie pomylił się przy rzucie karnym, a potem Pawia-ny musiały postawić wszystko na jedną kartę i rozpoczęły się dożynki. Pawia-ny po raz pierwszy w historii wyłapały dwucyfrówkę, a cebulą na torcie był świetny lob Piwowarczyka przy dziesiątej bramce.

 

DRUG-ony – MK Team 6:7 (1:3)

(Ślusarczyk 3, Rogóż 2, K. Zaczyk – Kępka 2, Karaś, Doniec, Szubartowski, Jurczyk, Wątek)

Żółte kartki: K. Zaczyk, Płatek i K. Czaja (wszyscy DRUG-ony)

Czerwona kartka: K. Czaja (DRUG-ony, 34-minuta za drugą żółtą)

DRUG-ony: Płatek – Ślusarczyk, Kurylak, K. Zaczyk, Rogóż, K. Czaja, L. Zaczyk, Dębski, Świderek

MK Team: Guliński – Karaś, Doniec, Szubartowski, Kępka, Jurczyk, Goraj, Wątek, Mstowski

Spotkania między Aptekarzami, a MK Teamem zawsze należą do bardzo zaciętych, ale w tym meczu emocjometr niektórym wyjebało poza skale. Niby faworytami meczu byli Aptekarze, ale już w 8 minucie przegrywali 0:2. W 15 minucie bramkę kontaktową strzelił Ślusarczyk, ale MK Team był po prostu lepszy i w 25 minucie było 1:5, a to głównie dzięki Płatkowi, który bronił jak w transie. Po drugiej bramce Ślusarczyka gola zdobył Wątek i było 2:6. Z takim stanem rzeczy nie mógł się pogodzić K. Czaja, który obejrzał drugą żółtą kartkę, a po niej zrobił wszystko, by dostać bezterminową dyskwalifikację. I to właśnie od tego momentu Aptekarze przypomnieli sobie kto jest wiceliderem, a kto w strefie spadkowej. Ruszyli w pogoń za rywalem, ale doszli Go jedynie na gola i po raz trzeci z rzędu musieli uznać wyższość Dońca i spółki.

 

Złote Chłopaki – AZS Collegium Medicum UJ 5:9 (1:3)

(Dzikowski 3, Mierzejewski, Kaniewski – Cempa 5, Banaczyk 3, Sierny)

Złote Chłopaki: Pieczonka – Kaniewski, Gnutek, Mierzejewski, Liberka, Górski, Dzikowski, Kaczmarski

AZS Collegium Medicum UJ: Ginter, Centkowski – Karpiński, Surdacki, Cempa, Sierny, Kokoszka, Poremba, Banaczyk, Bogusławski

Obie ekipy w poprzednim sezonie rywalizowały w Dywizji B, a tym razem przyszło się Im zmierzyć już w elicie. W 6 minucie Banaczyk zrobił slalom gigant, ale od razu wyrównał Dzikowski. Potem rozszaleli się Akademicy, a zwłaszcza Banaczyk z Cempą, którzy bardzo dokładnie zrewidowali umiejętności Pieczonki. W 28 minucie było 1:6 i po meczu. Wówczas obie ekipy zupełnie odpięły wrotki. Złote Chłopaki strzeliły dwie bramki i w 33 minucie było tylko 3:6. Cempa i Banaczyk nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i dwie minuty później było 3:9. W końcówce Złote Chłopaki wprowadziły Pieczonkę do pola i udało się odrobić dwie bramki. Jednakże to Gospodarze zajmują dalej ostatnie miejsce w tabeli, a AZS Collegium Medicum UJ są tuż za podium.

 

Sparta-Banzai – Czyste Buty 1:4 (0:1)

(K. Klęk – K. Łęcki 2, M. Kluza 2)

Żółta kartka: Gruszecki (Czyste Buty)

Sparta-Banzai: M. Mroczek – Kułaga, Grabiec, Raźny, K. Klęk, Ziętara, Konrad, Zając

Czyste Buty: Dybała – D. Łęcki, K. Łęcki, D. Kluza, Sz. Kluza, M. Kluza, Turlej, Cebula, Gruszecki

Czyste Buty w tym sezonie wciągają rywali jak Maradona koks (no, może oprócz Pawia-nów), ale Sparta-Banzai to taki towar, który przy próbie wtarcia w dziąsło daje w niego klapsa . Początek należał do Gospodarzy, ale Konrad trafił w słupek. W 11 minucie K. Łęcki finalizuje akcje Kluzów i jest 0:1. Spanzai miało multum szans na wyrównanie, ale wyśmienicie bronił Dybała. W 33 minucie M. Kluza wykorzystał podanie Turleja i było już 0:2. Sparta-Banzai wycofało bramkarza i w 39 minucie dostali dwa kolejne sztychy. Tuż przed końcem meczu honorowego gola strzelił K. Klęk, ale na pozycję samodzielnego lidera powróciły Czyste Buty.

 

Piątka kolejki: Bartosz Dybała (Czyste Buty) – Konrad Łęcki (Czyste Buty), Maciej Piwowarczyk (IGLOMEN&RodzinneRestauracje), Jakub Cempa (AZS Collegium Medicum UJ), Mateusz Kępka (MK Team)

Zawodnik kolejki: Bartosz Dybała (Czyste Buty) – przyciągał piłkę jak Godlewskie przypał

 

1/8 finału Pucharu Ligi

Pawia-ny – AZS Collegium Medicum UJ 8:4 (4:3)

(Ciuśniak 5, Świder 2, Bujas – Banaczyk 2, Poremba, Sobolewski)

Pawia-ny: Popielak, Bujas, Ciuśniak, Błachut, Ogonek, Paweł Ochel, Świder

AZS Collegium Medicum UJ: Strug, Ginter – Surdacki, Sobolewski, Sierny, Poremba, Banaczyk, Kokoszka

W poprzedniej edycji Pucharu, gdy Pawia-ny broniły tego trofeum to właśnie AZS CMUJ wyrzucił Ich z rozgrywek. Pawia-ny nie zamierzały powtarzać tego scenariusza i w 8 minucie było 2:0 po golach Ciuśniaka i Świdra. Banaczyk i Poremba potrzebowali jedynie dwóch minut, by doprowadzić do remisu. Pawia-ny ponownie odskoczyły na dwie bramki, ale Akademicy jeszcze przed przerwą złapali kontakt. Do drugiego wyrównania jednak nie doszło. Ciuśniak grał jak z nut i w ostatniej minucie było już 8:3. Mecz i przygodę AZS CMUJ w Pucharze Ligi zakończyło trafienie Sobolewskiego.

 

DRUG-ony – TBR-Groteska 11:5 (4:4)

(Rogóż 4, Kurylak 2, K. Zaczyk 2, Ślusarczyk, Barć – samobójcza – Filip 4, Biedroń)

DRUG-ony: Płatek – Ślusarczyk, Rogóż, K. Zaczyk, Kurylak, Świderek, Dębski, L. Zaczyk

TBR-Groteska: Barć – Walicki, Furmanek, Piekarski, Popławski, Kukla, Biedroń, Filip, Sowiński, Bryndal

Obie drużyny przystępowały do spotkania po porażkach w lidze, a Aptekarze bezpośrednio po przegranym starciu  z MK Teamem. Gracze TBR-Groteska, których część niegdyś wystepowała w DRUG-onach mocno spieli poślady i pierwsza połowa była bardzo wyrównana. Co prawda to DRUG-ony za każdym razem wychodziły na jedno lub dwubramkowe prowadzenie, ale Gościom aż trzykrotnie udało się wyrównać. Największy udział miał w tym Filip, który rozrzucał szyki obronne rywali niczym obornik po polu. W drugiej połowie w 30 minucie zrobiło się 6:4, a cztery minuty później znowu ukąsił Filip i Goście złapali kontakt. Wiedzieli, ze muszą zaryzykować, ale skończyło się to jak terapie Jerzego Zięby. Aptekarze przyłożyli rywalowi natomiast okład z wpierdolopiryny w dawce pięciu goli i awansowali do ćwierćfinału. Niemniej jeśli  TBR-Groteska będzie tak samo grała w lidze to rychło skończy się dla nich okres bez punktów.